Pozew przeciwko Revvity – laboratoria konopne walczą o miliard dolarów
Branża konopna w Ameryce Północnej stoi w obliczu jednego z najgłośniejszych pozwów ostatnich lat. Ponad 25 laboratoriów testujących marihuanę z USA i Kanady pozywa giganta sprzętu medycznego – firmę Revvity Health Sciences (dawniej PerkinElmer). Żądają aż 1 miliarda dolarów odszkodowania za rzekomo wadliwy sprzęt, który miał uniemożliwić przeprowadzanie zgodnych z prawem testów laboratoryjnych marihuany.
Co kryje się za pozwem?
Pozew przeciwko Revvity został złożony 24 lipca 2025 r. w sądzie hrabstwa Suffolk w Massachusetts. Laboratoria zarzucają producentowi „świadome i celowe wprowadzenie w błąd”, poprzez sprzedaż sprzętu do testowania marihuany, który nie spełniał stanowych wymagań. Revvity miało reklamować swoje urządzenia jako „gotowe do użycia”, zgodne z przepisami i umożliwiające przeprowadzanie kompleksowych analiz – od poziomu pestycydów, przez rozpuszczalniki, aż po terpeny.
Rzeczywistość okazała się inna. Laboratoria wskazują, że urządzenia nie działały zgodnie z obietnicami – brakowało nie tylko niezbędnych procedur SOP (standard operating procedures), ale też podstawowej funkcjonalności. W niektórych przypadkach doszło nawet do fizycznych awarii sprzętu, takich jak eksplozje urządzeń służących do wykrywania metali ciężkich.
W wyniku nieodpowiednio działającego sprzętu laboratoria miały ponieść łączne straty w wysokości przynajmniej 325 milionów dolarów.
Jakie laboratoria stanęły do walki?
Wśród powodów znalazły się znane laboratoria z Kalifornii, Oregonu, Michigan, Florydy, Teksasu i Kanady – m.in. SC Labs, Evio, Agricor Laboratories, Rose City Laboratories czy CanMedLabs. Niektóre z nich zostały zmuszone do zawieszenia działalności lub utraciły licencje właśnie z powodu problemów związanych ze sprzętem od Revvity.
Zgodnie z treścią pozwu, firma miała wiedzieć o wadach swoich produktów już od 2019 roku, gdyż docierały do niej zawiadomienia od państwowych organów regulacyjnych. Mimo to kontynuowano sprzedaż, powielając te same marketingowe zapewnienia. Oskarżenia obejmują m.in. oszustwo, zaniedbanie, naruszenie gwarancji oraz naruszenie przepisów federalnych, w tym ustawy RICO.
Sprzęt, który miał zmienić wszystko
Kluczowy element sprawy to urządzenia QSight, które – według zapewnień Revvity – miały zastąpić dwa odrębne systemy testowe i umożliwiać szybszą oraz tańszą analizę. Oferowano je jako kompleksowe rozwiązanie do testowania marihuany, wraz z gotowymi procedurami zgodnymi z lokalnym prawem.
Pozew przeciwko Revvity ujawnia jednak, że „gotowość do użycia” była czystą fikcją. Laboratoria musiały samodzielnie opracowywać SOP, a wiele z nich nie było w stanie przeprowadzać testów zgodnie z wymaganiami regulatorów stanowych. W Kalifornii jedno z laboratoriów straciło licencję po tym, jak sprzęt nie wykrył zanieczyszczeń – mimo że producent zapewniał o jego zgodności z lokalnym prawem.
Potencjalne konsekwencje dla całej branży
Jeśli zarzuty wobec Revvity się potwierdzą, może to wywołać efekt domina. Branża testów laboratoryjnych marihuany – już i tak pod ostrzałem ze względu na wcześniejsze kontrowersje związane z zawyżaniem wyników THC czy brakiem spójnych standardów – może zostać zmuszona do wprowadzenia znacznie bardziej restrykcyjnych norm. Ostatecznie wpłynie to również na producentów konopi i konsumentów, którzy coraz częściej domagają się przejrzystości i wiarygodnych danych.
W dokumencie sądowym wskazano również, że fundusz New Mountain Capital, który przejął część działalności Revvity, miał utrudniać serwisowanie sprzętu laboratoriom, które zdecydowały się wytoczyć proces. Inne laboratoria, które nie wniosły pozwu, zostały ostrzeżone, że jeśli to zrobią, firma odmówi im serwisowania sprzętu.
Pozew, który może zmienić zasady gry
Sprawa Revvity może stać się punktem zwrotnym dla całej branży konopnej w USA i Kanadzie. Po raz pierwszy tak duża grupa laboratoriów zjednoczyła się przeciwko jednemu z gigantów technologii medycznej, zarzucając mu działania, które mogły doprowadzić do poważnych strat finansowych i utraty wiarygodności.
Nie chodzi tu wyłącznie o pieniądze – choć miliard dolarów odszkodowania to potężna kwota. To również walka o transparentność, bezpieczeństwo i zaufanie w dynamicznie rozwijającej się branży, która nie może sobie pozwolić na więcej kompromisów.








