KAS przejęła ponad 900 kg marihuany z Kanady. Narkotyki ukryto w kartonach z odzieżą
Funkcjonariusze Pomorskiej Krajowej Administracji Skarbowej udaremnili przemyt ogromnej ilości marihuany. Do Polski miał trafić kontener z Kanady, w którym zgodnie z dokumentami znajdowała się odzież przeznaczona dla firmy z województwa mazowieckiego, działającej w branży tekstylnej. Kontrola szybko pokazała jednak, że deklarowany ładunek był tylko przykrywką.
21 lipca 2026 roku funkcjonariusze Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni wytypowali kontener do sprawdzenia. Najpierw został on prześwietlony skanerem RTG, a następnie poddany szczegółowej kontroli. Po otwarciu kartonów z używaną odzieżą ujawniono worki próżniowe wypełnione suszem roślinnym.
Badania narkotestem potwierdziły, że w paczkach znajdowała się marihuana. Łącznie zabezpieczono 945,466 kg suszu, ukrytego w 1674 paczkach. Czarnorynkową wartość narkotyków oszacowano na około 46 mln zł.
Odzież z Kanady jako przykrywka
Próba ukrycia narkotyków w legalnie wyglądającym transporcie to metoda często wykorzystywana przez zorganizowane grupy przestępcze. Kartony z odzieżą nie muszą wzbudzać dużych podejrzeń, szczególnie w portach, przez które codziennie przechodzą ogromne ilości towarów. Właśnie dlatego przemytnicy liczą na skalę ruchu, pozorną zwyczajność ładunku i skomplikowaną logistykę.
W tym przypadku KAS przejęła ponad 900 kg marihuany z Kanady, zanim transport opuścił port i trafił do dalszej dystrybucji. To ważny moment, ponieważ zatrzymanie narkotyków na etapie kontroli granicznej uniemożliwia ich rozprowadzenie na krajowym rynku.
Skala sprawy pokazuje, że nie była to przypadkowa przesyłka. Prawie tona marihuany mogłaby zasilić nielegalny rynek w wielu regionach Polski. Tak duży transport wskazuje na dobrze zaplanowaną operację, za którą mogły stać osoby dysponujące zapleczem finansowym, kontaktami i doświadczeniem w międzynarodowym przerzucie towarów.
Nikt nie zgłosił się po kontener
Jednym z ważnych elementów tej sprawy jest fakt, że po odbiór kontenera nikt się nie zgłosił. W związku z wykryciem narkotyków nie dokonano też zatrzymań. Śledztwo w sprawie przemytu nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.
Brak odbiorcy może oznaczać, że osoby odpowiedzialne za transport zorientowały się, iż kontener został wytypowany do kontroli. Możliwe również, że odbiór miał nastąpić dopiero po zakończeniu formalności portowych. Śledczy będą teraz ustalać, kto odpowiadał za nadanie przesyłki, kto miał ją odebrać i czy firma wskazana w dokumentach była świadomie zaangażowana w proceder, czy mogła zostać wykorzystana jako przykrywka.
Tak duże przechwyty rzadko są dziełem pojedynczych osób. Zazwyczaj są elementem większej sieci, obejmującej nadawców, pośredników, logistyków i osoby odpowiedzialne za dalszą dystrybucję.
Handlarze narkotykowi w rękach małopolskich policjantów
W tym samym czasie głośno zrobiło się także o działaniach małopolskich policjantów. Funkcjonariusze Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową KWP w Krakowie rozpracowali grupę, która miała zajmować się przemytem i rozprowadzaniem narkotyków na południu Polski.
Według ustaleń śledczych grupa działała w latach 2024–2025 na terenie województw małopolskiego, podkarpackiego i dolnośląskiego. W tym czasie mogła wprowadzić do obrotu ponad 100 kg różnego rodzaju środków odurzających.
Pierwsze zatrzymania w tej sprawie miały miejsce już na początku lutego. Wtedy policjanci zatrzymali jednego z dilerów, przy którym zabezpieczono 2 kg marihuany przygotowanej do sprzedaży. Kolejne działania przeprowadzono 6 lipca na terenie powiatu sądeckiego. Zatrzymano trzech mężczyzn w wieku 27, 28 i 36 lat, którzy mieli sprowadzać większe ilości narkotyków i zaopatrywać lokalnych dilerów.
Dzień później w Krakowie zatrzymano czwartego podejrzanego. 25-latek, wiedząc o zatrzymaniach swoich kompanów, miał zmienić miejsce pobytu i ukrywać się w wynajmowanym mieszkaniu. Według ustaleń służb mógł także planować wyjazd z kraju.
Sąd Rejonowy w Nowym Sączu zastosował wobec czterech podejrzanych tymczasowy areszt na trzy miesiące. Mężczyźni są podejrzani o uczestnictwo w obrocie znaczną ilością środków odurzających i substancji psychotropowych oraz uprawę konopi innych niż włókniste.
Dwie sprawy, jeden mechanizm
Przechwyt w Gdyni i zatrzymania w Małopolsce pokazują dwa poziomy tego samego problemu. Z jednej strony mamy międzynarodowy przemyt, w którym niemal tona marihuany została ukryta w kontenerze z odzieżą. Z drugiej strony widzimy regionalną grupę, która według śledczych mogła wprowadzić do obrotu ponad 100 kg narkotyków.
W obu przypadkach kluczowa jest skala i organizacja. KAS przejęła ponad 900 kg marihuany z Kanady, zanim ładunek trafił na rynek. Małopolscy policjanci zatrzymali natomiast osoby podejrzane o dalszą dystrybucję środków odurzających na południu kraju.
Dla służb każda taka sprawa to źródło informacji o trasach przemytu, metodach ukrywania narkotyków i powiązaniach między grupami. Dla opinii publicznej to przypomnienie, że nielegalny rynek działa na wielu poziomach – od przemytu kontenerów na szczeblu międzynarodowym po lokalną dystrybucję.








