Przemek Zawadzki walczy o zdrowie. Ruszyła zbiórka
Ruszyła zbiórka dla Przemka Zawadzkiego, która poruszyła środowisko konopne i osoby, które od lat śledziły jego działalność społeczną. W ubiegłym tygodniu na jego Instagramie pojawił się osobisty wpis, w którym Przemek opisał, z jak poważną chorobą mierzy się od dłuższego czasu i dlaczego zdecydował się poprosić o wsparcie.
Przemysław Zawadzki od lat jest jedną z rozpoznawalnych postaci związanych z debatą o polityce narkotykowej, prawie konopnym i wolności jednostki. Był obecny tam, gdzie rozmowa o konopiach wychodziła poza teorię – w mediach, przy inicjatywach obywatelskich, działaniach Wolnych Konopi, petycjach i symbolicznych akcjach protestacyjnych.
Dziś jednak, jak sam napisał, toczy zupełnie inną walkę. Nie o zmianę prawa, nie o debatę publiczną i nie o kolejny projekt obywatelski, ale o zdrowie, sprawność i możliwość powrotu do codziennego funkcjonowania.
W swoim wpisie przekazał, że od ponad roku nie wychodzi z mieszkania, a od kilku miesięcy jest na stałe przykuty do łóżka. „Często cierpienie jest tak duże, że nie jestem w stanie mówić ani nawet otworzyć oczu” – napisał, opisując skalę bólu i ograniczeń, z którymi mierzy się każdego dnia.
Przemek Zawadzki o chorobie
Z informacji zamieszczonych przez Przemka wynika, że cierpi na wyjątkowo agresywną formę łuszczycowego zapalenia stawów. Choroba zaatakowała wiele obszarów jego ciała, w tym stopy, kolana, biodra, dłonie, łokcie, barki, kręgosłup, a nawet żuchwę.
W praktyce oznacza to ogromne ograniczenia w codziennym funkcjonowaniu. Przemek napisał, że nie chodzi, nie podnosi rąk, prawie nie rusza szyją i nie jest w stanie nawet usiąść. Do tego dochodzą napięcia mięśniowe, zawroty głowy i duszności, które nie ustępują nawet w pozycji leżącej.
Długotrwała choroba, brak możliwości pracy i rosnące koszty leczenia sprawiły, że zdecydował się poprosić o pomoc publicznie. Powstała zbiórka, w opisie której możemy znaleźć informacje na temat choroby i tego, że dotychczasowe leczenie, prywatne wizyty, diagnostyka i codzienne koszty funkcjonowania w chorobie pochłonęły oszczędności.
Przez lata walczył o zmianę prawa konopnego
Przemek Zawadzki przez lata czynnie angażował się w działania na rzecz zmiany prawa konopnego w Polsce. Brał udział w inicjatywach obywatelskich, przygotowywał petycje, pojawiał się w debacie publicznej i organizował symboliczne akcje protestacyjne, które miały zwracać uwagę na konsekwencje obowiązujących przepisów.
Jedną z najbardziej rozpoznawalnych była akcja pod Sądem Rejonowym w centrum Warszawy, gdzie zamknął się z krzakiem konopi w klatce. Chciał w ten sposób pokazać absurdy polskiego prawa i zwrócić uwagę na sytuację osób, które za posiadanie jednego krzaka konopi na własny użytek mogą zostać potraktowane jak przestępcy. W materiale opublikowanym na kanale YotuTube na profilu Mestosława tłumaczył sens tego protestu wprost:
„No zostałem skazany na 3 lata za tą oto roślinkę no i czekam, odsiaduję swój wyrok pod sądem. Tak, żeby każda z tych osób, która dzisiaj wychodziła tutaj z pracy… O kolejna osoba z pracy… protokolanci, sędziowie i tak dalej, którzy na co dzień takich ludzi jak ja zamykają w więzieniach, żeby sobie gdzieś tam może przez chwilę chociaż uświadomili, że jestem człowiekiem, zwykłym człowiekiem, który nikogo nie skrzywdził. A jedyne co zrobiłem, to posiadam przy sobie kawałek jakiejś rośliny, czy to żywej, czy martwej. I to wszystko. Więc to jest taka forma protestu i czekam aż mnie policja wyswobodzi, pierwszy raz wyswobodzi”.
Klatka była prostym, ale mocnym symbolem. Miała pokazać, że problem nie dotyczy wyłącznie zapisów w ustawie, ale realnych ludzi, którzy trafiają w tryby systemu karnego za decyzje związane z jedną rośliną. Zawadzki wykorzystywał takie gesty, aby przenieść debatę o konopiach z poziomu urzędowego języka i paragrafów na poziom obrazu, który trudno zignorować.
Działalność w Wolnych Konopiach
Ważnym elementem aktywności Przemka Zawadzkiego była współpraca ze Stowarzyszeniem Wolne Konopie – jedną z najdłużej działających organizacji konopnych w Polsce. Stowarzyszenie od lat angażuje się w debatę o polityce narkotykowej, prawach użytkowników konopi, dostępie do medycznej marihuany oraz zmianach w prawie. Organizacja opisuje swoją misję jako działanie na rzecz racjonalnego i efektywnego wykorzystania konopi, a także budowanie wsparcia dla osób, które chcą unormowania statusu konopi w Polsce.
Przemek angażował się przede wszystkim w inicjatywy dotyczące depenalizacji marihuany, zmian w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii oraz pokazania, że obecne przepisy uderzają nie tylko w anonimowe statystyki, ale w konkretnych ludzi.
Jednym z tematów, przy których szczególnie wyraźnie widać jego zaangażowanie, był projekt określany hasłem „1 krzak i 15 gramów”. Chodziło o propozycję zmiany ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, której celem była depenalizacja posiadania niewielkiej ilości marihuany oraz uprawy jednej rośliny konopi na własny użytek. Według informacji opublikowanych przez Wolne Konopie projekt został złożony przez Przemka Zawadzkiego 20 kwietnia 2024 roku w formie petycji, a stowarzyszenie zapowiadało złożenie go jako projektu poselskiego oraz zbieranie podpisów w Sejmie w dniach 8–10 maja 2024 roku. W przypadku tego projektu chodziło o konkretną zmianę, którą łatwo było zrozumieć również osobom spoza środowiska konopnego. Sprowadzał on debatę do prostego pytania: czy osoba posiadająca niewielką ilość suszu albo jedną roślinę na własny użytek powinna być traktowana przez państwo jak przestępca?
Na problematykę karania za konopie patrzył jednak szerzej niż tylko przez pryzmat pojedynczego projektu ustawy. Zawadzki próbował pokazać, że temat depenalizacji nie jest wyłącznie postulatem aktywistów, ale sprawą, która dotyczy dużej części społeczeństwa. Dlatego zaangażował się także w badanie opinii publicznej dotyczące stosunku Polaków do karania za posiadanie niewielkich ilości marihuany.
Był inicjatorem badania Kantar Public oraz zbiórki crowdfundingowej, dzięki której – przy wpłatach osób z całej Polski i wsparciu finansowym Stowarzyszenia Wolne Konopie – udało się zebrać środki potrzebne do realizacji sondażu. Jak tłumaczył, motywacją była sytuacja prawna, w której mimo dostępu do medycznej marihuany, za posiadanie konopi na własny użytek wciąż grożą konsekwencje karne. Celem badania było sprawdzenie, jaki jest stosunek Polaków do karania więzieniem za posiadanie niewielkich ilości substancji.
Wyniki pokazały, że poparcie dla odejścia od karania za marihuanę nie ogranicza się do wąskiej grupy osób związanych ze środowiskiem konopnym. Sondaż objął 1011 dorosłych mieszkańców Polski, a 64% respondentów opowiedziało się za zniesieniem odpowiedzialności karnej za posiadanie niewielkich ilości marihuany na własny użytek.
W ten sposób Zawadzki łączył dwa podejścia: z jednej strony konkretne propozycje zmian w prawie, z drugiej – próbę pokazania, że za postulatami depenalizacji stoi także społeczne poparcie i realne doświadczenie ludzi, których obowiązujące przepisy mogą dotknąć bezpośrednio.
Teraz to on potrzebuje wsparcia
Dziś historia Przemka Zawadzkiego ma zupełnie inny wymiar. Człowiek, który przez lata angażował się w sprawy publiczne, organizował akcje, pisał petycje i próbował zmieniać prawo, sam znalazł się w sytuacji wymagającej pomocy.
W takich momentach środowiskowe różnice schodzą na dalszy plan. Niezależnie od poglądów, sporów czy metod działania, najważniejsze jest wsparcie osoby, która mierzy się z ciężką chorobą i walczy o powrót do sprawności.
Zbiórka dla Przemka ma więc nie tylko wymiar finansowy. To także gest solidarności wobec człowieka, który przez lata był częścią środowiska konopnego i angażował się w tematy ważne dla wielu pacjentów, użytkowników konopi oraz osób opowiadających się za zmianą prawa.
Zbiórka dla Przemka
Przemek przyznaje, że proszenie o pomoc jest dla niego wyjątkowo trudne. Jednocześnie podkreśla, że nie ma już innego wyjścia. Każda wpłata i każde udostępnienie zbiórki mają realnie zwiększać szansę na intensywną rehabilitację, zakup potrzebnego sprzętu oraz szukanie nowych metod leczenia.
Środki mają zostać przeznaczone m.in. na domową rehabilitację i fizjoterapię, sprzęt medyczny i ortopedyczny, dostosowanie otoczenia domowego, nierefundowane konsultacje, diagnostykę, leki oraz bieżące koszty związane z chorobą.
Po uruchomieniu zbiórki reakcja społeczności była natychmiastowa. Przemek poinformował później, że początkowo myślał przede wszystkim o zabezpieczeniu najbliższych potrzeb: rehabilitacji, sprzętu i najpilniejszych kosztów związanych z leczeniem. Skala wsparcia przerosła jednak jego oczekiwania.
Choć pierwszy cel udało się osiągnąć bardzo szybko, zbiórka nadal pozostaje otwarta. Warto dalej wpłacać i udostępniać ją dalej, ponieważ choroba wymaga długofalowego leczenia, regularnej rehabilitacji i stałego zabezpieczenia codziennych potrzeb. Każda dodatkowa wpłata może realnie pomóc Przemkowi w kolejnych miesiącach walki o sprawność.
„Daliście mi nie tylko dawkę spokoju finansowego, ale przede wszystkim ogrom siły do walki” – napisał, dziękując osobom, które zdecydowały się pomóc.
Jak można pomóc?
Najprostszą formą wsparcia jest wpłata na zbiórkę. Nawet niewielka kwota może mieć znaczenie, szczególnie gdy wiele osób zdecyduje się pomóc jednocześnie. Równie ważne jest udostępnianie informacji o zrzutce, aby dotarła do jak największej liczby osób.
Link do zbiórki znajdziesz TUTAJ!
Jeśli możesz – wesprzyj zbiórkę lub udostępnij ją dalej. W takich sytuacjach każda pomoc ma znaczenie.








